niedziela, 30 marca 2014

I Don't think so...

*PERRIE POV's*
Nowa szkola, kolejni beznadziejni ludzie..mam juz tego dosyc. Chodziłam już chyba do wszystkich szkoł w tym miescie. Oby ta okazala sie lepsza od pozostałych.
No super na dodatek zaczynam biologią, uh.. Mienawidze tego przedmiotu.

                       ***
- Edwards! Oddawaj te słuchawki. - Krzyknął nauczyciel zza swojego biorka.
- Niech pan sie tak nie bulwersuje- parsknelam śmiechem.
Całą klasa zaczęła się śmiać. Hmm. No nieźle jak na początek. Wiedzą że nie jestem cichą myszką. Widziałam jak Pan Everden robi się czerwony.
- Oddajesz mi je albo idziesz do dyrektora. - Zmarszczyl brwi.
- Chcetnie zapoznam się z osoba która będzie moim najlepszym przyjacielem przez cały pobyt w tej szkole. - Wstalam z ławki wzięłam swoją torbę i wyszlam z klasy.
Szlam szerokim korytarzem przez jakieś 5 minut. Wielkie drzwi z napisem " dyrektor szkoły" aż prosiły się o wejście z kopniaka, ale postanowiłam że jak na pierwsze spotkanie to za dużo. Chwycilam złotą galke rzeźbą w kwiaty i różne rzeczy, które nie za specjalnie mnie interesowały.
Moim oczom ukazał się staro urzadzony pokój z wielkim biurkiem i starą pomqrszczoną kobietą przy nim.
- Witam panno Edwards. - Przywitałanie bez entuzjazmu. Jej najwidoczniej też niewidziala się rozmowa że mną.- uprzedzano mnie, że z tobą będą same kłopoty, ale pomimo to przyjelam cie do naszej szkoły. Mogła byś się trochę postarać i pierwszego dnia zrobić jakieś mile wrażenie. Naprawiła już robię u pana Everdena. A to już nie wróży za dobrze. Radzę ci żebyś się ogarnęła. Dowidzenia - nawet na mnie nie spojrzała, tylko dała do zrozumienia żebym już sobie szła.
Po drodze minelam chłopaka całego w kolczykach i tatuazach. Niczym się odemnie nie różnił. Fajnie. Coprawda nie miałam ochoty na jakieś nowe "przyjaźnie". Też najwidoczniej czekał na wizytę u dyrektorki.
- Siema- powiedział do mnie. Ale nie zwróciłam na niego uwagi. Wróciłam na lekcje. Zostało mi jeszcze pół godziny więc nie było opcji " zasiedziałam się u dyrektora na herbacie". Weszlam do klasy i wszystkie oczy zwróciły się na mnie. Usiadła znowu w ławce. Wcześniej nie zauważyłam że chodzę do klasy z jeszcze jednym podobnymi do chłopaka z korytarza. Musieli to być jego kumple. Otworzyłam mój zeszyt i zaczelam coś w nim bazgrolic.
Po 20 minutach wszedł do klasy jakiś chłopak.
- Panie Malik stesknikismy się! - Powiedzial nauczyciel z sarkazmem. A więc ma na nazwisko Malik. Bożee o czym ja myślę? Pierwszy dzień w szkole i on zaprząta moje myśli? Przecież ja go nawet nie znam. Perrie ogarnij się!
- Tak było nawet ciekawie. Polecam malinowa. - zażartował a cała jego " paczka" zaczęła się śmiać. Ławka obok mnie była pusta. Jedyna pusta ławka w klasie.. Kurwa czyli wysiądzie kolo mnie.
- Skoro jesteśmy w komplecie mogę zacząć omawiać projekt z biologii. - Oznajmił Nauczyciel, wstajac od biórka. Co ? Projekt naprawdę? Chociaż nic dziwnego. Przyszłam tu w środku roku szkolnego. Ale halo? Projekt? Powinnam być z niego zwolniona! .- będziecie robić go w parach.- kontynuował . No świetnie jeszcze przydzielą mi jakiegoś lamusa. - Będziecie musieli zrobić conajmniej 20 stronowy referat na temat tego jak zbudowany jest człowiek. W najmniejszych szczegółach.- och chyba mu się w dupie przewraca. Profesor powrotem usiadł przy zbiorku i zaczął uzupełniać dziennik, gdy zadzwonił dzwonek - a wywieszke kto z kim pracuje znajdziecie na korytarzu przed salą- krzyknął jak wszyscy zbierali się do wyjścia. Żeby mieć już za sobą wybieranie sobie partnera podeszlam do gazetki z biologii i szukałam swojego nazwiska..
- Edwards.. Edwards.. Edwards..- jeździłem palcem po kartce szukając siebie.- jest Perrie Edwards. No kurka. Zayn Malik.- super lepszej osoby przydzielić mi nie mogli. Poszlam w stronę swojej szafki. Szykowali się matematyka. No żebyście wprost. Przewróciła wszystko do góry nogami żeby znaleźć książki. Dołożyła te od biologii i wpakowałam od matematyki. Już chciałam zamykać szafek gdy ujrzałam jego. Mulat z przeliczane cera. Perrie wróć.. Daj spokój. Chciałam go ominąć ale podszedł do mnie.
- Hej piękna. Czemu mi nie odpowiedzialas na korytarzu?- spytałam z usmiechem.
- Niemialam ochoty. Rusz się- chciałam przejść bez niepotrzebnej rozmowy z nim.
- Gdzie się tek śpieszysz słońce? - Był cholernie pewny siebie.
- Jak najdalej od ciebie. I nie mów tak do mnie.- warknelam.
- Uuuu zadziora. - zasmial się.- ale musimy pogadać.
- Ciekawe o czym?- naprawdę ta rozmowa była zbędna.
- Przecierz mamy razem pisać projekt tak? - Przypomniał mi.
- zalatwmy to szybko. - Rzucilam z rezygnacja.
- Masz tu mój adres. Przyjedź jutro. - Podał mi kartkę z miejscem jego zamieszkania
- A skąd wogóle wiesz że nic jutro nie robię. Jest Przecierz sobota.- wierzyłam się bo myślał że wszystko mu wolno.
- Bo wiem. Masz być jutro. Nara- poiedzial i podszedł do swoich chłopaków. Kurde nienawidze takiego charakteru. Coprawda sama taki mam. Ale u mnie jest on troszke inny. Zamknelam szafke i poszlam do matematycznej bo byl dzwonek. Kolejne informacje ktore i tak mi się w źyciu nie przydadzą. Ten nauczyciel był mniej ogarnięty i nie zauwaźyl moich słuchawek. Nie chcialam odwiedzac juz dyrektorki. Jakos nie lezy mi wystrój jej gabinetu.
Matematyka to ostatnia dzisiejsza lekcja. Dzieki bogu. Wyszlam z klasy i ruszylam  w kierunku mojego domu. Po drodze minelam sie z palstikami w 10 centymetrowych szpilkach. Ochhh uroki ostatniej klasy liceum. Super. Mnie wystarczaly zwykle conversy. Do domu z uczelni mialm jakies 20 minut piechota.
Gdy dotarlam do domu byl tam tylko Justin. Brat nie interesuje sie mna zbytnio.
- Hej młoda. Jak pierwszy dzien szkoly? - Zapytal. Kurcze szok.
- Nie najgorzej. Herbatka u dyrektorki i projekt z bioligii do zrobienia. - Rzucilam kurtke na fiołkową kanape.
- Grubo. Zmiataj na góre zaraz przyjdzie Emma.
O super.. Na noc przyjdzie jego laska. Bedzie ciekawie. Nowa szkola.. I zero znajomych. No pomijając Zayna. Ale,mam jeszcze Jade.
Wybralam jej numer i wcisnelam zieloną słuchawkę.
- Halo?? - Rozległ się jej glos.
- Hej tu Perrie. Co robisz dzisiaj wieczorem?- zapytałam od razu.
- Mam wolną chatę. Wpadaj opowiesz jak w nowej szkole.
- Bede za jakąś gdzine. Pa- pozegnałam się i położyłam telefon na komode. - Brat wychodzę zaraz. Bedziesz miał spokuj .
- No i super. - Klasnął w ręce.
Poszłam na górę do pokoju. Rzuciłam torbę gdzieś w kąt.
Wziełam tylko klucze, portfel i telefon. Zmieniłam jeszcze buty na czasne Conversy.
- Wychodze. - Krzyknełam gdy byłam już w drzwiach.
- Narka. - W tej jego wypowiedzi bylo tyle entuzjazmu..
Moje myśli czasami przerastały same siebie. Ciągle przed oczami miałam kbraz chłopaka od projektu.. Te jego piwne, duże oczy. Moment kiedy patrzyły się na mnie, byę hm... Jakby to ująć cudowny. Ale niemoge pokazać źe mnie zainteresował.
Godzina 19. Czyli ciepło i w miare jasno. Jade mieszka blisko więc postanowiłam, źe się przejdę. Po drodze spodkałam obściskujące się pary. Zżygać się można. No okej można się kochać i okazywać miłość ale czasami to wygląda jakby się mieli popołykać nawzajem.
Zapukałam do jej drzwi.
- Siemaneczko.- powiedziala wpuszczając mnie do środka.- A co cię sprowadza??
- Widok mojego brata wymieniającego się śliną z jego blondyneczką, nie jest za miły. - Powiedziałam zdegustowana opadając na kanapę.
Selena nie powiedziała nic tylko się zaśmiała.
- A ty czemu sama??- bylam ciekawa bo w kazdy piątkowy wieczór spędza z rodzicami oglądając jakieś głupie naukowe filmy. Jej rodzice mówą że dobrze jej to zrobi.
- Tym razem poszli do kina.- odpowiedziala z entuzjazmem.- wiec mozesz nocowac.
- To super bo blondi Justina tez zostaje na noc.
- To teraz opowadaj jak w nowej szkole?- stałe pytanie, które zadawała po pierwszym dniu Mojej nowej szkoły.
- Szczerze mówiąc zero rewelacji. Beznadziejni ludzie, beznadziejni nauczyiele. W klasie same plastiki.. Źadnych ludzi "mojego" typu.- wyjaśniłam bez żadnego problemu.
- A chłopcy?- jej oczy wielkością przypominały 5złotówki.- są jacyś dobrzy?
- Nie.. Tzn. Jest taki jeden. - Powiedziała. A uśmiech wkradł się na moją twarz. - Zahn sie nazywa. Spodkałam go u dyrektorki..
- Pierwszy dzień i wylądowałaś w dyrki?!- przerwała mi.
- Boże.. Nie drzyj się. To przecierz standard.- zaśmiałam się.- ale kontynuując. Ma śliczne brązowe oczy.. Kruczoczarne włosy postawione na żel.. Mase tatuaży..
- Ktoś tu się zakochaaał.- podśpiewywała sobie.
- pierdol sie!
- Dobrze.. Nie prój się i opowadaj dalej.- nalegała.
- I pech chciał że przydzielilimnie do niego żebyśmy napisali projekt.- powiedziałam wywracając oczami.
- Ma zdolniści.- Jade była wyraźnie rozbawiona tą sytulacją.
- taa mega.. W każdym razie. Kazał mi do siebie jutro przyjść. Zeby omówić projekt.
- No. A edzie jakaś przyzwoitka!?. Nie chcę niańczyć dzieciaka.- zasmiala się, wedzac że mnie wkurzyła.
- Ha ha ha- bardzo śmieszne- w tej wypowiedzi było tyle sarkazmu .- chociaź coś czuje, że nie projekt mu w głowie
- A mój Bradley to..- w tym momecie sie wylączyłam.

Mijały sekundy, minuty, godziny.. A ona paplała dalej k tym jej jak mu tam.. Bradzie. Mało mnie to interesowałam. E udawałam że słuchałam. Nagle przed oczamj pojawił się Zayn. Jego wysoka sylwetka chodziła wciaż po mojej głowe.
- Perrie... Perrie.- ledwo słyszalny głos próbował do mnie dotrzec.- demi czy ty mnie słuchasz?- z zamyśleń wyrwał mnie glos Jade, która nawyraźniej skończyła juź opowiadać.
- Co? Tak, tak słucham. - Zapewniłam.
- To co przed chwilą powiedziałam.?- dociekała.
- Dobra nie słuchałam sory- musiałam się przyznać, bo kiepsko klamię.
- A o ki ty tak zaźarcie myślałaś?- zasmiala sie.
- O nikim.- bo co ja jej powiem. " myslałam o chłopaku, którego znam dopiero jeden dzień"
- Aha.. Tak. Myślałaś oZayn'ie. To jest więcej niź pewne.
- Chodźmy juź spać jest późno.- zaproponowała. Bo meczyća mnie ta rozmowa z nią.
- No dobra. - Na te słowa popędziłam na gróre.
Jej łóźko było ciepłe, miekkie i duże. Uwielbiałam na nim leżeć. Po zaledwje kilku minutach zasnelam przytulona do mojej przyjaciółki.

________________________________________
Kochani pierwszy rozdział za mną =)

Za wszelkie blędy przepraszam, ponieważ nie miałam dostępu do komputera napisałam na telefonie.
Mam nadzieję, że się wam podoba :))

Jeśli przeczytaliście i chcielibyście czytać moje fanaberie dalej ZOSTAWCIE ZA SOBĄ KOMENTARZ!!
Madzia xx